Opublikowano 27 Apr 2010. Autor: Jan Fabian Woźniak
Witajcie! Postanowiłem opisać Wam historię, która mi się przytrafiła wczoraj późnym popołudniem. Otóż wyobraźcie sobie, że byłem na spacerze. Wiem – nic nadzwyczajnego. Ale moment. Szedłem wzdłuż ulicy Rąbieńskiej (z Łodzi jestem), a za mną i moim kolegą Michałem – pies. To znaczy suczka – jak się później okazało. Kiedy zaczęliśmy ją wołać, spłoszyła się i oddaliła. Lekko zmartwieni poszliśmy dalej… a wraz z nami psinka. Podeszła, dała się głaskać. Kładła nam główkę na kolanach. Słodziutka! Baliśmy się, że komuś uciekła! Istotnie, tak było. Na tabliczce przypiętej do obroży napisane było “Fiolka”. Na drugiej (niebieskiej) natomiast informacja o szczepieniu przeciw wściekliźnie i adres kliniki weterynaryjnej w Zgierzu. Zmartwieni brakiem numeru telefonu zaczęliśmy główkować – co tu zrobić? Kiedy bawiliśmy się z czworonogiem ujrzeliśmy (podczas jednego z przewrotów na plecach), że na odwrocie tabliczki jest numer telefonu.
I tak, zadzwoniliśmy. Dzwonimy raz, drugi, trzeci i nic! Idziemy z psinką w stronę mojego domu. A ona nam zwiewa! W ostatniej chwili wbiegłem na niemało ruchliwą wspomnianą wcześniej ulicę, pokazując kierowcy nadjeżdżającego pojazdu aby się zatrzymał. Kiedy ten hamował, Filka jakby nigdy nic, przeszła sobie na drugą stronę, po czym wróciła! Następny samochód zahamował, a kierowca sobie poużywał, mówiąc, że należy psa trzymać na smyczy. Ale skąd miałem mieć smycz? Nie mam psa! I w tym momencie złapałem psa za obroże i schylony do wysokości tegoż Beagle’a (bo takiej był właśnie rasy) prowadziłem go w stronę domu. I jak z nieba spadł mi mój imiennik – Janek sąsiad z ulicy Bastionowej. Pożyczył mi smycz, przypiąłem ją do psa… telefon.
- Słucham?
- Ktoś do mnie dzwonił z tego numeru.
- Czy rozmawiam z właścicielem Fiolki…?
Oddzwoniła właścicielka. Byłem zaskoczony, gdy dowiedziałem się, że mieszka w Zgierzu! W dalszej rozmowie okazało się, że mąż pani pracuje na Teofilowie, suczkę wziął do pracy i pewno zwiała. Następnie zadzwonił do mnie właściciel. Po kilku minutach naprowadzania wzajemnego – trafiliśmy na siebie przy ulicy Wojskowej. Oddałem psa, a Pan podziękował za pomoc, i obiecał wysłać zdjęcia Fiolki. Zdjęcia dostałem! Można je zobaczyć tutaj.
Mimo, że spędziłem z Fiolką niespełna dwie godziny, zobaczyłem, że jest wspaniała. Nie tylko zadbana, czysta, z podanym numerem telefonu właściciela, ale także ma cudowny charakter i dlatego ten wpis nosi tytuł “Fiolka pełna miłości”…
Kategorie: Wszystkie | Komentarze (2)
Opublikowano 17 Mar 2010. Autor: Jan Fabian Woźniak
Dwie tragiczne informacje dotarły do nas w środę wieczorem. W dwóch miejscowościach w Polsce. W Krakowie 38 letni Mariusz W. wyrzucił przez okno roczną suczkę rasy Labrador Retriever z wysokości 3. piętra! Wszystko zdarzyło się podczas imprezy w wynajmowanym przez niego mieszkaniu. W pewnym momencie uznał, że pies mu przeszkadza, przez wzgląd na smród, wyprowadził do sąsiedniego pokoju i wyrzucił przez okno. Mężczyzna tłumaczył się tym, że był pijany, jednak przyznał się do winy.
Sąd podzielił zdanie prokuratury o aresztowaniu na dwa miesiące mężczyzny pod zarzutem znęcania się na zwierzęciem towarzyszącym ze szczególnym okrucieństwem. Za taki czyn w Polskim prawie grozi mu dwa lata pozbawienia wolności. Mariusz W. był już wcześniej karany za napaści, pobicia i kradzieże. Suczka z rozległymi obrażeniami wewnętrznymi trafiła do lecznicy weterynaryjnej.
W Skarżysku-Kamiennej natomiast mieszkanka miejscowości spacerując ze swym czworonogiem, okryła straszliwą pozostałość bestialskiego zachowania wobec zwierząt. Oczywiście wezwała Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Następnie zawiadomiona została policja. Robert Kołodziej z miejscowej policji poinformował media, że psiak najpierw został skatowany na śmierć, obdarty ze skóry. Następnie obcięto mu wszystkie łapy.
Ile grozi za zamordowanie psa? W Polskim prawie niestety niewiele. Przeglądając internet można znaleźć wiele informacji o bestialstwie i o wymierzonych karach. Najczęściej kończy się na grzywnach, czasem na uniewinnieniu. Jeżeli jednak sąd skaże na karę więzienia, to na śmiesznie krótki czas. Mężczyzna, który w Wałbrzychu rok temu wyrzucił psa, który zmarł po kilku dniach, został skazany na 6 miesięcy więzienia.
Zapraszam serdecznie Państwa na stronę Koalicji dla Zwierząt – www.koalicja.org.pl której zadaniem jest zmiana prawa. Pomaga w tym posłanka Platformy Obywatelskiej z Lublina Joanna Mucha. Dlaczego jest źle? Dlaczego trzeba zmienić prawo? Wiemy chyba wszyscy. Za morderstwo ze szczególnym okrucieństwem – 6 miesięcy więzienia?
Kategorie: Wiadomości, Wszystkie | Comments Off
Opublikowano 17 Feb 2010. Autor: Jan Fabian Woźniak
Drodzy czytelnicy! Dzisiaj jest obchodzony w wielu krajach świata (w Polsce także) Światowy Dzień Kota. Początkowo był (i jest) co rocznie obchodzony we Włoszech, następnie dalej się rozprzestrzeniał w Europie. W naszym kraju zaczął go propagować Wojciech Albert Kurkowski – redaktor naczelny czasopisma “Kot”, międzynarodowy sędzia felinologiczny, a także autor i tłumacz wielu książek i publikacji o kotach.
W to wspaniałe święto nie tylko każdy właściciel rozpieszcza swojego czworonożnego mruczka, ale także organizowane różnego rodzaju akcje i przedsięwzięcia w miejscach publicznych. Jedno z takich wydarzeń miało miejsce w Galerii Krakowskiej, gdzie ponad 60 kotów pięknie się prezentowało! Każdy mógł je wziąć na ręce i głaskać do woli! Cóż w takiej sytuacji do zakochania jeden krok, dlatego jeżeli ktoś uznał, że kota już z rąk nie wypuści – mógł kupić go w cenie od 1000 do 1500 zł lub też adoptować podopiecznego Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.
Nawet Jarosław Kaczyński – były premier i przewodniczący partii PIS przyznaje, że jest miłośnikiem kotów i że oczywiście razem ze swoim kotem Alikiem Światowy Dzień Kota obchodzić będzie. Kierując się zasadą “Przykład idzie z góry” szczerze popieramy p. Kaczyńskiego i życzymy wszystkim by okazywali tyle serca swoim podopiecznym, co on!
Kategorie: Wiadomości, Wszystkie | Komentarze (0)
Opublikowano 13 Feb 2010. Autor: Jan Fabian Woźniak
Drodzy czytelnicy! Chciałbym się z Wami podzielić wspaniałym przeżyciem. Za pewne znacie p. Dorotę Sumińską dziennikarkę i pisarkę. Chociaż sama zapewnia, że gwiazdą medialną się nie czuje, to nikt nie zaprzeczy, że znana jest. Otóż wczoraj, w piątek 12 lutego byłem w Poleskim Ośrodku Sztuki w Łodzi na spotkaniu promującym jej nową książkę pod tytułem “Zwierz w łóżku”. Ileż dla mnie znaczyło osobiste poznanie tego wspaniałego człowieka! Spotkanie trwało zaledwie półtorej godziny, choć p. Sumińska ma tyle do opowiadania, że powinno to być zamienione na trzydniowy wykład! Wszystkiego słuchałem zafascynowany.
Uważam, że odpowiadanie na pytania z takim refleksem i dokładnością, jest godne podziwu. Już jakiś czas temu zakupiłem trzy książki autorstwa p. Sumińskiej: “Zwierz w łóżku”, “Autobiografia na czterech łapach” i “Szczęśliwy kot”. Styl pisania jest piękny. Uwielbiam go i w tych dziełach już się zakochałem. Wszystkim polecam tę najnowszą!
Po spotkaniu oczywiście (jakże bym nie mógł) podszedłem do gościa wieczoru i powiedziałem o naszym serwisie. Byłem bardzo miło zaskoczony w jak ciepły sposób została ta wiadomość przyjęta. Jeszcze raz, z całego serca dziękuję Pani za poświęcony czas i wspaniałą rozmowę oraz spotkanie! Pozdrawiamy!
“Miłość nie jedno ma imię” – pod takim tytułem odbywa się premiera książki. Ta najnowsza opowiada, o miłości. Jak wiele nas łączy ze zwierzętami! Aż trudno uwierzyć, ale żeby uwierzyć trzeba ją przeczytać! Bezpośrednio wiąże się to z nadchodzącymi walentynkami! Jutro – 14 lutego, ogłosimy coś naprawdę ciekawego. Bądźcie tylko z nami!
Kategorie: Wiadomości, Wszystkie | Komentarze (0)